Opublikowano: 09.12.2015

Uczenie się matematyki to maraton


Maraton. Rozpoczynamy bieg, przed nami jeszcze 40 km, długi dystans. W trakcie biegu zapewne wiele razy przeżywamy kryzys, ale staramy się go przezwyciężyć. W końcu udaje nam się dobiec do mety, niekoniecznie na pierwszym miejscu. Ale jaka jest radość i satysfakcja. A teraz pomyślmy o uczeniu się matematyki, jak o maratonie.


Zacznijmy od podstaw


Żeby przebiec maraton potrzebne jest dobre przygotowanie. Tak samo jest z matematyką. Postarajcie się przygotować Wasze dziecko do pozytywnego postrzegania matematyki w dalszym życiu. Już od najmłodszych lat rozmawiajcie o matematyce, zachęcajcie do liczenia patyczków na stole, zaangażujcie dziecko do odmierzania składników przy robieniu ciasta, pokazujcie dziecku ciekawe zabawy. Niech po prostu bawi się matematyką.


Róbmy przerwy


Bardzo dobrze, jeśli dziecko wykazuje entuzjazm w trakcie jakieś matematycznej zabawy. Pamiętajmy jednak, żeby się nie przemęczało. Lepszy efekt osiągniemy ćwicząc częściej i krócej niż rzadziej i przez długi czas. W ten sposób będzie większa szansa na dobre przygotowanie do matematycznego maratonu.


Maraton, brzmi jak wyzwanie


Przebiegnięcie maratonu nie jest zadaniem prostym. Potrzeba dużej wytrwałości, żeby odpowiednio się przygotować. Jeśli już jednak ma się solidne podstawy – można sprostać wyzwaniu. Wtedy nie wydaje się już to takie trudne. Jeśli zbudujemy podstawy do matematycznego rozwoju u swojego dziecka – dalsze wyzwania matematyczne nie będą dla niego „nie do przeskoczenia”.


Gdzie jest ten błąd?


Obcowanie z matematyką pokazuje dziecku, że często nie ma oczywistych odpowiedzi i łatwych rozwiązań. Każdy z nas to przeżył – rozwiązujemy zadanie przez długi czas, a odpowiedź jest niepoprawna. Najpierw frustracja, potem kolejna próba rozwiązania. Aż w końcu udaje się! Widzimy gdzie popełniliśmy błąd, jest duża szansa, że przy następnym zadaniu tego typu już go nie zrobimy. A przede wszystkim jest satysfakcja – sprostaliśmy temu wyzwaniu, daliśmy radę.


Przygotuj swojego „maratończyka”


Nauka dodawania i odejmowania, opanowanie tabliczki mnożenia, skracanie ułamków, równania i nierówności… później sprawdziany w gimnazjum i liceum, w końcu matura. Tak, brzmi jak maraton. Jeśli jednak postaracie się przygotować swoich „maratończyków” do tego biegu – mogą go ukończyć bez większych problemów… i z uśmiechem na ustach!

Karty matematyczne Grabowskiego