Opublikowano: 05.05.2016

Porażka kluczem do sukcesu

Mateusz Grabowski


Rozwiązując zadania matematyczne, prędzej czy później nadchodzi moment, kiedy nam po prostu nie wychodzi. Zadanie jest trudne, zawiera nowe zagadnienia i wymaga od nas większego skupienia i wiedzy. Być może na początku kilka tego typu zadań nie uda nam się zrobić, ale z biegiem czasu – zaczniemy „łapać” o co chodzi. Niepowodzenie pomaga nam zrozumieć zagadnienie i się rozwinąć. Może to właśnie jest kluczem do sukcesu w matematyce?


Dużo zagadnień w szkole


Matematyczna edukacja dziecka jest bardzo dynamiczna. Uczy się ono najpierw podstaw, później pojawiają się nowe zagadnienia, które wymagają używania nabytej już wcześniej wiedzy. Dziecko jest w szkole podstawowej, później w gimnazjum i liceum. Z biegiem czasu zadania matematyczne są coraz trudniejsze. Z pewnością na wielu etapach nie unikniemy małych i większych niepowodzeń – chodzi chociażby o zrozumienie danego zagadnienia czy słabe oceny w szkole.


U mnie było tak samo


Doskonale pamiętam moją matematyczną edukację. Ze szkoły podstawowej najlepsze wspomnienia przywołują u mnie karty matematyczne Grabowskiego „Tabliczka mnożenia”, które wymyślił mój Tata. Były one dla mnie podstawą dla dalszych zagadnień. Tabliczkę mnożenia opanowałem, ale czekały na mnie kolejne wyzwania: ułamki, liczby ujemne, potęgi, pierwiastki, rachunek prawdopodobieństwa, funkcje, ciągi czy w końcu całki na studiach.


Nie zawsze dobre wyniki


Nie zawsze miałem dobre oceny – niektóre zagadnienia były w danym czasie naprawdę trudne i potrzeba było trochę więcej czasu na ich opanowanie. Tata pomagał mi w ich zrozumieniu, ale do pewnego momentu. Tłumaczył mi dany temat, ale najczęściej zadania już rozwiązywałem sam. Jak to wyglądało? Czytam zadanie, próbuję je rozwiązać i pojawiają się delikatne nerwy. Tata mógłby mi pomóc je rozwiązać, ale nie wiem czy bym się czegoś wtedy nauczył. Zamiast tego starałem się rozwiązywać zadania samodzielnie, wielokrotnie popełniając błędy, które na początku traktowałem w mojej głowie jako porażkę.

Nie taka porażka straszna


Kiedy udało mi się w końcu rozwiązać jedno zadanie, i kilka kolejnych – odczuwałem niesamowitą satysfakcję. Trochę to trwało, ale zauważyłem pewną zależność – im dłużej starałem się dojść do rozwiązania, tym większa była później radość z sukcesu. Wiedziałem też, już że przy kolejnych zagadnieniach nie ma co się załamywać, że będę popełniał błędy. Ale dzięki temu, że próbowałem je sam rozwikłać – rozwinąłem się. Miałem ku temu okazję, bo często stawiane były przede mną wyzwania. Jeśli miałbym gotowe rozwiązania – nic by z tego nie wyszło.


Złożony proces dochodzenia do rozwiązania


Rozwiązuję zadanie danym sposobem. Na końcu wynik się kompletnie nie zgadza. Najczęściej w takich sytuacjach rozwiązywałem zadanie od nowa. Starałem się skupić i szukać innego sposobu myślenia – skoro wcześniejszy nie przyniósł oczekiwanego skutku. Kiedy popełniamy błędy – warto znaleźć w sobie trochę więcej wytrwałości i zgłębić temat. Proces dochodzenia do rozwiązania jest bardzo złożony i u każdego przebiega zapewne w inny sposób. Trzeba poznać własne możliwości i jeśli pojawi się kolejny problem, będziemy już wiedzieli w jaki sposób myślimy i dojdziemy do jego rozwiązania. Będziemy czuli się pewnie.


Co mi pomogło?


Radzenie sobie z napotkanymi trudnościami przy rozwiązywaniu matematycznych zadań nigdy nie jest dla dziecka proste. Wiem to po sobie. Zawsze pojawiały się mniejsze lub większe nerwy. Mimo wszystko, najczęściej „drążyłem” temat, żeby dojść do rozwiązania. W moim przekonaniu pomogło mi podejście mojego Taty, który najczęściej stawiał mi pewnego rodzaju wyzwania. Jednak mógł to robić, bo wcześniej bardzo często bawiliśmy się matematyką.


Co ma zabawa do radzenia sobie z porażką?


Moim zdaniem bardzo dużo. Przez zabawę matematyką mam na myśli np. rozgrywanie gier planszowych, karcianych już od najmłodszych lat. Jedną z zaletą takich gier jest – oprócz oczywiście budowania pozytywnych skojarzeń z matematyką – kształtowanie umiejętności radzenia sobie z porażką. Raz wygrywamy, raz przegrywamy. Ale rozgrywek jest wiele – więc zawsze jest szansa na „odegranie się”. Po pewnym czasie przegrana może już nie robić na nas aż takiego wrażenia – bo wiadomo, że później może przyjść wygrana. Już się tak nie przejmujemy.

Zabawa matematyką jest zalążkiem kształtowania umiejętność radzenia sobie z porażką. Pamiętajmy jednak, że później na dzieci czekają coraz to nowe matematyczne wyzwania. Jeśli jednak, już od najmłodszych lat będą wiedziały jak smakuje porażka – mogą sobie z nimi dobrze poradzić. Porażka może przekuć się w ich sukces.

Karty matematyczne Grabowskiego